wtorek, 6 marca 2012

Chrapanie


Chrapanie
  Chrapanie, to dźwięki wydawane przez wibrujące pod wpływem głębokiego oddechu, zwiotczałe we śnie, części miękkie podniebienia. Z wiekiem, gdy mięśnie gardła słabną pojawia się lub pogłębia owa zmora. Przyznajmy szczerze, zmora dla towarzyszącej chrapaczowi osoby.
  Ach jak gorliwie chciałem wypełnić coraz bardziej natarczywe prośby „nie chrap!”, jak usilnie starałem się reagować na gwizdy, cmoknięcia i kuksańce. W desperacji zacząłem kupować cudowne krople, plastikowe smoczki i inne gadżety. Próbowałem piłki tenisowej wszytej w grzbiet, uniemożliwiającej spanie na plecach. I podejmowałem  rozpaczliwe próby niespania, pokąd spokojny oddech obok, nie informował, że już można. Szpitalne próby wykrycia bezdechu nie wskazały na konieczność interwencji medycznej, więc i ten trop też zawiódł.

                                   
                                        Na tropach bezdechu
                                                 
   
  Niektóre sytuacje beznadziejne życie rozwiązuje brutalnie. Chrapanie sobie samemu zupełnie nie przeszkadzało. Na szczęście do czasu -jak w tym żarciku o samolocie, któremu zepsuł się silnik, ale na szczęście działał drugi, ale ten drugi też zawiódł, ale pilot zdołał się katapultować, ale spadochron się nie otworzył, ale na szczęście był zapasowy, ale ten też się zaciął, ale pilot trafił na kopę siana, ale w sianie były widły, ale na szczęście pilot był ubezpieczony. Rychło więc zaczęło przeszkadzać bardziej niż kiedykolwiek przedtem, bowiem nowa cudowna ofiara mego nocnego koncertowania okazała się obdarzona snem niezwykle płochliwym.  Tu wszak determinacja sięgnęła zenitu. Wyguglowałem odpowiedni adres i umówiłę wizytę  w odpowiedniej placówce. Doktor, obejrzawszy moje gardło, ocenił, że idealnie nadaje się ono na zabieg utwardzania jego części wibrujących.
  Zabiegów tego rodzaju, wykonanych z pełnym sukcesem, ma już pan doktor za sobą grubo ponad półtora tysiąca. Stąd może i cena za zabieg została skalkulowana na 1,700 zł.
Teraz pora przyznać się do drobnej ułomności. Otóż widok lekarskiej szpatułki do uciskania języka powodował u mnie od dziecka panikę. Z wiekiem problem jedynie nię nasilił i czasem nawet własna szczoteczka do zębów staje się powodem ujawnienia owej histerycznej nadwrażliwości.
  Co wyznawszy wracam do gabinetu zabiegowego, gdzie, po podpisaniu dużej kartki zapisanej drobnym drukiem /oczywiście bez czytania/ wcisnąłem się w fotel  laryngologiczny i wpiłem kurczowo palce w poręcze. Pan doktor łagodnym głosem wyjaśnił, że po  siedmiokrotnym wbiciu w me gardło igły ze znieczuleniem  i odczekaniu kwadransa, przystąpi do termicznej koagulacji części miękkich przy pomocy rozgrzanej różdżki o kontrolowanej temperaturze. Ów zabieg potrwa około pół godziny, bowiem przyżeganie dokonane być musi precyzyjnie, raz koło razu.
Dobrze, że Uwielbiana Osoba, dla której dałbym się posiekać w plasterki, siedziała pod drzwiami owego „gabinetu”. Mogła bowiem słyszeć moje ryki i rzężenia, wyrywające się z systematycznie dźganego gorącym prętem gardła Nie mogła wszak widzieć mych wierzgających w powietrzu stóp i zbielałych w konwulsyjnym uścisku dłoni. Omnia vincit amor, huczało mi w głowie, gdy mrugnięciem wydawałem przyzwolenie na kolejny cios gorącego kindżału w głębię mej gardzieli.
Osiemdziesiąt procent mamy już za sobą, pocieszał doktor. No, może siedemdziesiąt, korygował delikatnie. Swąd przypalanego ciała potwierdzał jego szacunki.
 Wytrwałem! Zwlokłem się z fotela i wytoczyłem do poczekalni. Zgroza na twarzy mego Anioła mówiła sama za siebie. Teraz trzeba było brać leki znieczulające i czekać na wygojenie pola operacyjnego. No i na cichy sen niemowlęcia. Bo mówić zrazu faktycznie nie było łatwo.
 Czekałem tedy cierpliwie. Po trzech tygodniach postanowiłem wszak wrócić do normalnego życia i wyruszyłem do Przyjaciela pod Grójec na basen i saunę, jak to czyniłem od lat. Nie, żebym ważył się na to bez konsultacji. Pan doktor zezwolił.
 Nie siedziałem w piekle sauny tyle, co zawsze. Byłem ostrożny. A jednak! Wracając do Warszawy, gdzieś za Raszynem poczułem gorąco w gardle. Zdążyłem zatrzymać auto na poboczu, wybiec i dopiero wtedy zalać chodnik kałużą krwi. Troszkę się wystraszyłem. Na szczęście krwotok wnet ustał.
 Nazajutrz byłem w gabinecie pana doktora. Obejrzał on troskliwie pole naszych wspólnych zmagań i orzekł, że wszystko jest pod kontrolą, przepisał dodatkowe leki  i  pożegnał uspokajającym uśmiechem
 Minął miesiąć. Nie odważyłem się wcześniej na próbę generalną. Teraz wszak ustawiłem przy łóżku dyktafon, wcisnąłem guzik start i zacząłem liczyć barany. Rano odsłuchałem taśmę. Policzone dokładnie, barany wkrótce zaczęły chrapać miarowo, głęboko i głośno.
 Znów zapukałem do drzwi gabinetu. Niech pan posłucha, doktorze, powiedziałem i włączyłem odtwarzanie. Barany nie zawiodły. Doktor zasłuchał się i pochwalił pomysł nagrania. „Ale wie pan, chrapie pan teraz inaczej, łagodniej.” I co dalej, zapytałem. Przyczyn chrapania może być wiele, odrzekł. Ale jako główną, widzę u pana szeroką i masywną nasadę języka. Niektórzy tak mają. Więc moglibyśmy,  w pół-uśpieniu, też poddać ją koagulacji, ale nie będę się przy tym upierał, bo i to może nie pomóc. Musiałby pan sam podjąć decyzję. Podjąłem. Wyszełem.
 Na wakacyjnych wyjazdach wynajmujemy  dwa  pokoje, najczęściej oddzielone jeszcze jednym pomieszczeniem. Zawsze nam się te wakacje świetnie udają. Choć zdarzyło się w Słowenii, że wielkie małżeńskie łoże w pięknym apartamencie stało puste,  Anioł spędzał noc na balkonie, a ja w łazience na podłodze, za zamkniętymi drzwiami. A i tak było uroczo.

                            

 


4 komentarze:

pepper pisze...

Drogi kolego blogerze, niniejszym zawiadamiam Cię o przyznaniu blogerskiej nagrody: One Lovely Blog Award.

Oznacza to, że masz napisać 7 rzeczy o sobie i nominować kolejnych blogerów. Szczegóły: coslychacudziewczynek.blox.pl

Chrapanie pisze...

Wygląda na to, że Pana problem z chrapaniem jest naprawdę poważny. Jeśli zabieg nie pomógł, nie wiem, co może być przyczyną tego stanu rzeczy. Zwykle interwencja chirurgiczna okazuje się skuteczna...

chrapanko pisze...

hm, ciekawe że Ci nie pomogło, z tego co mi wiadomo, takie zabiegi faktycznie są bardzo skuteczne, w mojej rodzinie (w każdym razie) pomagają najgłośniej i najuporczywiej chrapiącym wujom (trzech ich było), bo kropelki etc. to tylko dla mniej zatwardziałych chrapaczy niestety :-)

Anonimowy pisze...

Ja chyba należę do tych mniej zatwardziałych bo póki co spray do nosa mi pomaga, a przynajmniej tak twierdzo moja żona. Nie mogła już znieść mego chrapania i podesłała mi nawet stronę nachrapanie.pl, żebym coś sobie wybrał z tego rankingu. Nie miałem wyboru, ale zakup bardzo się opłacił.